Co z „The Breakfast Club”?

Może być trudno pamiętać, jak skąpa była sztuka dla i o nastolatkach, zanim pojawił się John Hughes. Powieści dla młodzieży nie eksplodowały jeszcze jako gatunek. Na ekranie wielkie sprawy, które dotyczyły nastolatków, wydawały się należeć w dużej mierze do świata ABC Afterschool Specials, które miały swoją premierę w 1972 roku i wciąż były obecne, gdy ja wchodziłem w wiek dojrzały, w latach osiemdziesiątych. Wszyscy nastolatkowie, których znałem, woleliby umrzeć niż obejrzeć jeden z nich. Filmy były przesiąknięte świętoszkowatością, dialogi pisali oczywiście dorośli, a muzyka była tandetna.

Portrety nastolatków w filmach były jeszcze gorsze. Aktorzy obsadzeni w rolach nastolatków byli zazwyczaj dużo starsi niż ich bohaterowie – musieli być, skoro filmy były tak często eksploatowane. W horrorach dla nastolatków, które rozkwitały w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, mordowano ich: jeśli byłeś młody, atrakcyjny i aktywny seksualnie, twoje szanse na dotrwanie do końca były w zasadzie zerowe (ten wątek został po latach sparodiowany przez serię „Krzyk”). Udane komedie dla nastolatków z tamtego okresu, takie jak „Animal House” czy „Porky’s”, były pisane przez mężczyzn dla chłopców; nieliczne kobiety w nich występujące były albo nimfomankami, albo wojowniczkami. (Chłopcy są zboczeńcami, tak samo jednowymiarowymi jak ich żeńskie odpowiedniki, ale z większą ilością czasu ekranowego. W 1982 roku „Fast Times at Ridgemont High”, który miał rzadki zaszczyt być wyreżyserowany przez kobietę, Amy Heckerling, zbliżył się do autentycznego obrazu dorastania. Ale wciąż było w nim miejsce na fantazję młodego mężczyzny o aktorce Phoebe Cates kroczącej topless w delikatnej mgiełce zraszacza.

I wtedy pojawił się Hughes. Hughes, który dorastał w Michigan i Illinois, po porzuceniu college’u dostał pracę, pisząc teksty reklamowe w Chicago. Praca ta sprowadzała go często do Nowego Jorku, gdzie zaczął kręcić się po biurach magazynu humorystycznego „National Lampoon”. Napisał opowiadanie „Vacation ’58” – zainspirowane jego własnymi rodzinnymi wycieczkami – które zapewniło mu pracę w magazynie i stało się podstawą filmu „National Lampoon’s Vacation”. Inna historia wpadła w oko producentce Lauren Shuler Donner, która zachęciła go do napisania tego, co stało się „Panem Mamą”. Te filmy pomogły mu w zdobyciu kontraktu z Universal Studios. „The Breakfast Club” miał być jego debiutem reżyserskim; planował nakręcić go w Chicago z miejscowymi aktorami. Opowiadał mi później, że podczas weekendu 4 lipca, przeglądając zdjęcia aktorów do filmu, znalazł moje i postanowił napisać kolejny film wokół postaci, którą wyobrażał sobie jako tę dziewczynę. Ten scenariusz stał się „Sixteen Candles”, opowieścią o dziewczynie, której rodzina zapomina o jej szesnastych urodzinach. Studio pokochało scenariusz, być może dlatego, że przynajmniej w formie miał on więcej wspólnego ze sprawdzonymi sukcesami – „Porky’m” i innymi – niż „The Breakfast Club”, który w zasadzie czytało się jak sztukę.

Zaaranżowano spotkanie, przypadliśmy sobie do gustu i nakręciłem „Szesnaście świec” na przedmieściach Chicago latem po ukończeniu dziewiątej klasy. Po zakończeniu zdjęć, a przed rozpoczęciem kręcenia „The Breakfast Club”, John napisał specjalnie dla mnie kolejny film, „Pretty in Pink”, opowiadający o dziewczynie z klasy robotniczej, która zmaga się z uprzedzeniami społecznymi panującymi w jej zamożnym liceum. Dramaturgia filmu polega na tym, że zostaje zaproszona, a następnie niezaproszona na bal maturalny. W streszczeniu filmy te mogą wydawać się oklepane – dziewczyna gubi randkę na bal, rodzina zapomina o urodzinach dziewczyny – ale to właśnie stanowiło o ich wyjątkowości. Nikt w Hollywood nie pisał o drobiazgach szkoły średniej, a już na pewno nie z kobiecego punktu widzenia. Według jednego z badań, od końca lat czterdziestych, w najlepiej zarabiających filmach familijnych, liczba dziewczęcych bohaterów przewyższała liczbę chłopców trzy do jednego – i stosunek ten nie uległ poprawie. Fakt, że dwa z filmów Hughesa miały w rolach głównych bohaterki i badały uczucia tych młodych kobiet związane z całkiem zwyczajnymi rzeczami, które im się przydarzały, a jednocześnie udało im się zdobyć natychmiastowe uznanie, które przełożyło się na sukces kasowy, był anomalią, która nigdy nie została powtórzona. (Nieliczne przebojowe filmy z młodymi kobietami w roli głównej w ostatnich latach były w większości osadzone w dystopijnej przyszłości lub zawierały wampiry i wilkołaki.)

Podczas kręcenia dwóch pierwszych z tych filmów miałam coś, co można nazwać symbiotyczną relacją z Johnem. Nazywano mnie jego muzą, którą, jak sądzę, byłem przez pewien czas. Ale, co więcej, czułem, że on mnie słucha – choć z pewnością nie przez cały czas. Wychodząc ze szkoły komedii National Lampoon, wciąż miałem w sobie resztki tandety, bez względu na to, jak bardzo protestowałem. W scenariuszu do „The Breakfast Club” była scena, w której atrakcyjna nauczycielka gimnastyki pływała nago w szkolnym basenie, podczas gdy pan Vernon, nauczyciel odpowiedzialny za zatrzymanie uczniów, szpiegował ją. Sceny tej nie było w pierwszym szkicu, który czytałem, i lobbowałem u Johna, żeby ją wyciął. Zrobił to i choć jestem pewien, że aktorka, która została obsadzona w tej roli, nadal obwinia mnie za to, że uniemożliwiłem jej ucieczkę, to uważam, że film jest dzięki temu lepszy. W „Szesnastu świeczkach” postać nazywana na przemian Kujonem i Farmerem Tedem zakłada się z przyjaciółmi, że uda mu się zaliczyć moją postać, Samanthę; na dowód tego, jak twierdzi, zabezpieczy jej bieliznę. W dalszej części filmu, po tym jak Samantha zgadza się pomóc Geekowi pożyczając mu swoją bieliznę, ma wzruszającą scenę ze swoim ojcem. Pierwotnie zakończyła się ona pytaniem ojca: „Sam, co do cholery stało się z twoimi majtkami?”. Moja mama się sprzeciwiła. „Dlaczego ojciec miałby wiedzieć, co się stało z bielizną jego córki?” – zapytała. John drgnął niezręcznie. Nie chciał tego powiedzieć w ten sposób, powiedział – to był tylko żart, puenta. „Ale to nie jest śmieszne,” powiedziała moja matka. „To jest straszne.” Linia została zmieniona na „Tylko pamiętaj, Sam, ty nosisz spodnie w rodzinie.”

Moja mama również zabrała głos podczas kręcenia tej sceny w „The Breakfast Club”, kiedy zatrudnili dorosłą kobietę do ujęcia bielizny Claire. Nie mogli mnie nawet o to poprosić – nie sądzę, by prawo zezwalało na to osobie nieletniej – ale nawet posiadanie innej osoby udającej mnie było dla mnie żenujące i denerwujące dla mojej matki, i ona to powiedziała. Ta scena jednak pozostała. Co więcej, jak teraz widzę, Bender molestuje seksualnie Claire przez cały film. Kiedy jej nie seksualizuje, wyładowuje swoją wściekłość na niej z zawziętą pogardą, nazywając ją „żałosną”, szydząc z niej jako „Queenie”. To właśnie odrzucenie inspiruje jego wściekłość. Claire zachowuje się wobec niego lekceważąco, a w kluczowej scenie pod koniec filmu przewiduje, że w poniedziałek rano w szkole, mimo że grupa się zjednoczyła, wszystko wróci do społecznego status quo. „Po prostu schowaj głowę w piasek i czekaj na swój pieprzony bal!” krzyczy Bender. Nigdy nie przeprasza za nic z tego, ale mimo to, w końcu dostaje dziewczynę.

Jeśli brzmię zbyt krytycznie, to tylko z perspektywy czasu. Wtedy, byłem tylko mgliście świadomy tego, jak bardzo niewłaściwe było pisanie Johna, biorąc pod uwagę moje ograniczone doświadczenie i to, co było uważane za normalne w tamtym czasie. Byłam już dobrze po trzydziestce, zanim przestałam uważać werbalnie obraźliwych mężczyzn za bardziej interesujących niż ci mili. Z pewnym zażenowaniem muszę przyznać, że jeszcze dłużej zajęło mi pełne zrozumienie sceny z końca „Szesnastu świec”, kiedy to zakochany w marzeniach Jake w zasadzie wymienia swoją pijaną dziewczynę, Caroline, na Geeka, aby zaspokoić seksualne żądze tego ostatniego, w zamian za bieliznę Samanthy. The Geek bierze Polaroidy z Caroline, aby mieć dowód swojego podboju; kiedy budzi się rano z kimś, kogo nie zna, pyta ją, czy „podobało jej się”. (Żadne z nich nie wydaje się pamiętać zbyt wiele). Caroline kręci głową ze zdziwieniem i mówi: „Wiesz, mam takie dziwne przeczucie, że tak”. Musiała mieć co do tego przeczucie, a nie myśl, bo myśli to rzeczy, które mamy, gdy jesteśmy świadomi, a ona nie była.

Dodaj komentarz