Wall Street at 30: Is greed still good?

11 grudnia mija 30 lat od premiery filmu Olivera Stone’a „Wall Street”. Film był przykładem ery yuppie lat 80-tych, podczas konserwatywnej prezydentury Ronalda Reagana: czasu, w którym celebryta nagle został prezydentem, a chciwość była dobra.

Słynny bohater Wall Street, Gordon Gekko, stał się sławny dzięki swojej mantrze: … chciwość, z braku lepszego słowa, jest dobra. Chciwość jest słuszna. Chciwość działa.

Lata 80. były synonimem tego „chciwego” etosu; Bonfire of the Vanities Toma Wolfe’a, opublikowane w tym samym roku, w którym film wszedł na ekrany, również eksplorowało tematy nadmiaru i ego.

Gekko wydaje się dziwnie aktualną postacią, gdy myślimy o Donaldzie Trumpie, który w listopadzie chwalił się, że Ameryka ma najwyższą giełdę w historii. I choć był on na czasie, Wall Street wydaje się również przewidywać erę, w której żyjemy, jedną zdefiniowaną przez większą nierówność i normalizację korporacyjnej chciwości.

Wall Street został wydany zaledwie dwa miesiące po krachu giełdowym z Czarnego Poniedziałku w 1987 roku. Tydzień po ukazaniu się filmu, Ivan Boesky (inspiracja dla Gekko) został skazany na trzy lata więzienia za oszustwa związane z papierami wartościowymi.

Film podąża za ambitnym młodszym maklerem Budem Foxem (Charlie Sheen), który aspiruje do bycia jak Gekko, którego jest idolem. Ale jak Gekko staje się bardziej pozbawiony skrupułów i zwodnicze, Budd staje się rozczarowany branży i zwraca się na swojego byłego mentora, który kończy się w więzieniu za insider trading. W sequelu filmu z 2010 roku, Money Never Sleeps, okazuje się, że Fox również trafił do więzienia.

Ale podczas gdy upadek Gekko był jednoznaczny w swoim przesłaniu o toksycznej kulturze Wall Street, film miał odwrotny skutek, inspirując nowe pokolenie maklerów giełdowych.

Bezwzględny Gekko, mimo że był czarnym charakterem filmu, stał się swego rodzaju bohaterem kulturowym, „noszącym szelki, włosy z pomadą i bezceremonialny machismo”, jak pisze Jessica Winter z portalu Slate. I wydaje się, że jego przesłanie „chciwość jest dobra” tylko się nasiliło.

Indeed, podczas gdy Newsweek przedwcześnie ogłosił, że „lata 80. się skończyły” w swoim pierwszym wydaniu w 1988 roku, Kurt Andersen z The New Yorker zasugerował w 1997 roku: „Może lata 80. nigdy się nie skończyły.”

Rozwój chciwości

Globalny kryzys finansowy z lat 2007-2008 obnażył więcej słabości między tymi, którzy mają i tymi, którzy nie mają w Ameryce. Do 2011 roku tolerancja wobec rozbieżności między bogatymi a 99% osiągnęła punkt krytyczny wraz z ruchem Occupy Wall Street.

Wybór Trumpa podważył jednak nieco ich wysiłki: „Niezwykle bogaty” Trump, argumentuje Micah White, „nie jest tym, o czym marzyły miliony Okupantów, kiedy wyszliśmy na ulice przeciwko moniedalnej korupcji naszej demokracji”.

Choć chciwość mogła być dobra w 1987 roku, w 2017 roku osiągnęła toksyczny poziom. Rzeczywiście, dziennikarz Richard Eskow stwierdził: Miłość do pieniędzy dla pieniędzy jest chorobą społeczną naszych czasów.

W listopadzie wyciekły Paradise Papers ujawniły zakres, w jakim światowa elita unika płacenia podatków. Jak Panama Papers przed nimi, Paradise Papers ilustrują systemowy poziom chciwości bardzo bogatych. Bono, królowa, Nicole Kidman i sekretarz handlu Trumpa, miliarder Wilbur Ross, są wśród wielu w centrum skandalu. Chciwość wciąż dyktuje.

Indeed, podczas gdy bogactwo wzrosło w ciągu ostatnich 50 lat, nie wzrosło równomiernie. Stagnacja płac wśród niższych klas i wzrost miliarderów technologicznych przyczyniły się do większych nierówności w skali globalnej. Od 1987 roku nierówności znacznie pogorszyły się zarówno w Australii, jak i w USA.

Gdy Forbes opublikował swoją pierwszą listę miliarderów w tym samym roku, w którym ukazał się Wall Street, Australia miała dwóch miliarderów. Od 2017 roku w Australii mieszka 39 miliarderów, według listy Forbesa „Australia’s 50 Richest People”.

Zamach na ustalanie stóp procentowych i inne przypadki finansowych i moralnych wykroczeń australijskich wielkich banków również pokazują zakres tej kultury chciwości w Australii. Nowe badanie potwierdza, że najbogatszy 1% świata posiada obecnie połowę światowego bogactwa.

Przestroga

Oliver Stone stwierdził w 2015 roku, że kultura Wall Street jest dziś „potwornie gorsza” niż w latach 80-tych. Stone krytykuje również kulturę czczenia pieniędzy w Ameryce, gdzie odnoszący sukcesy biznesmeni często widnieją na okładkach magazynów.

Powstanie Trumpa z pewnością jest przykładem tego czczenia bogaczy w Ameryce. A wydany w 2014 roku Wilk z Wall Street nie zrobił nic poza dalszym gloryfikowaniem tego stylu życia, jednocześnie ignorując ofiary korupcji finansowej.

The Conversation

Oryginalny Wall Street był czymś w rodzaju przestrogi, która ostatecznie pozostała niezauważona. W rozczarowującym sequelu Gekko (w sposób nieprzekonujący) zyskał coś w rodzaju sumienia, ale po 30 latach to właśnie oryginalny film jest bardziej aktualny niż kiedykolwiek. Jego przesłanie, że łupy chciwości prowadzą do autodestrukcji, zostało utracone przez tych, dla których opowieść Gekko była świętem.

Siobhan Lyons, Scholar in Media and Cultural Studies, Macquarie University

Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w The Conversation. Przeczytaj oryginalny artykuł.

Dodaj komentarz